Kilka myśli z ostatnich dni…

10-11 kwietnia A. D. 2010 Wszyscy przeżywają smutne chwile. Polska, Ojczyzna nasza płacze. Wszyscy w jakiś - zdawać by się mogło - brutalny sposób, nagle staliśmy się sierotami. Żal i smutek toczą serce Polski, a jej dusza znów zakuta w kajdanach bólu i cierpienia. Bo przeklęta Ziemia Katyńska znów upomniała się o krew Polaków, i znów była to krew tych najważniejszych. O Ziemio Katyńska ze wszech miar przeklęta, tyś jest już naszą, ojczystą ziemią, bowiem polska krew zamknięta w twym łonie. Zaklinam cię…! Uwolnij tę krew! Niech jej głośny krzyk i wołanie dotrze do naszego Stwórcy. Uwolnij krew, którą sobie przywłaszczyłaś! Jeśli nie, to bądź dalej przeklętą ziemią i niech już żadna roślina nie urośnie na tobie i niech żadna istota żywa nie postanie na tobie! Ale tego braku, tej wyrwy w ludzkich sercach, w narodzie już nic nie uzupełni. I to pytanie „dlaczego?” niczym echo odbija się w sercach ludzkich niegdzie nie znajdując odpowiedzi. Boże, Ojcze Miłosierdzia…! Dlaczego?! Jak to rozumieć? Co chcesz nam przez to powiedzieć? Czy jest to błogosławieństwo czy przekleństwo? Jeśli przekleństwo, to w czym zawiniliśmy? Jeśli zaś błogosławieństwo, to jak je rozumieć, skoro zadaje ono tyle bólu i cierpienia? Ojcze Dobry tyle niepewności i pytań, tyle smutku, łez, cierpienia, tyle żalu w sercach. Gdzie kryje się tu Twa Mądrość, Wszechmoc, Dobroć, Miłość i Miłosierdzie? Powiadają, że z największego zła potrafisz wyciągnąć jeszcze większe dobro. A więc wołamy z ziemi, którą wybrałeś na siedzibę tronu swej Matki. Wołam ja, Polak… „Czy uczynisz cud... Czytaj dalej...