Apostoł nosi w sobie śmierć, by inni mogli żyć

JPII i krzyżWarto przytoczyć dzisiejsze pierwsze czytanie z Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian:

Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie. Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. (2 Kor 4,7-15)

Warto przemyśleć to, co pisze święty Paweł. Jak zwykle, we właściwy sobie, precyzyjny sposób określa to, czym jest posługa apostolska względem powierzonego ludu Bożego. Noszenie w sobie śmierci Jezusa, by w innych objawiło się Jego życie. Oto kwintesencja tego posługiwania. Ale nie tylko to. "My także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami". To jest także zmaganie samego apostoła o własne zbawienie. By ta śmierć, którą nosi w sobie, i która sprawia że umiera dla świata zaowocowała przejściem do życia w Chrystusie i z Chrystusem, razem z tymi, których prowadził do Niego. A nie jest to proste. Bo noszenie w sobie tej śmierci oznacza dźwiganie krzyża, który niósł sam Jezus. Ale taka jest natura tej posługi względem wierzących, względem Kościoła, tj. Chrystusa. Dostrzegał to bardzo wyraźnie Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski. W swoich Zapiskach więziennych odnotował:

"Istota kapłaństwa Chrystusowego wyraża się w ofierze, a wszyscy słudzy Jego powołani są nie tylko do ofiarowania Ciała Chrystusowego, ale i do wydawania siebie za Kościół, jak Chrystus wydał siebie za rodzaj ludzki".

Zaś w Wielki Piątek 8 kwietnia 1955 roku zapisał:

"Wypadnie nam przyjąć na siebie winy powierzonego nam ludu, wypadnie go osłonić, wypadnie ofiarować za lud wszystko – nawet własne życie. Takie jest prawo dziedziczenia kapłaństwa z Chrystusa (…). Nie możemy wymagać dla siebie więcej względów od Ojca, niż miał ich dla własnego Syna".

Nie jeste to łatwe. Dlatego módlmy się codziennie za swoich pasterzy.