Dlaczego świat boi się śmierci…?

Czas ten zaiste jest niezwykły. Świat jakby spowalnia rytm życia i zatrzymuje się nad tajemnicą, od której w ciągu ostatnich lat ucieka, której boi się jak diabeł wody święconej. Może właśnie dlatego się jej boi, że jest to tajemnica święta, nie do poznania, wymykająca się z wszelkich prób kontroli. Bo oto świat, czy tego chce czy też nie, musi z bólem zaakceptować fakt, że jest śmierć, a wcześniej umieranie, że jest także świętość życia, która nadaje śmierci sens.

Świat broniący się przed świadomością śmierci podobny jest do potężnego, wiekowego drzewa, do którego zbliża się drwal z siekierą i pewną ręką. Świat wie, że jest wobec niej bezradny, bezbronny i żałosny. Ta bezradność powoduje tak wielki lęk, że stara się on wykorzenić ze swej powierzchni nawet cierpienie, które nieuchronnie wskazuje na kruchość, a więc na zbliżający się kres życia.  Spychanie cierpienia, starości czy śmierci na margines istnienia, w sferę nietykalnego tabu, wydaje się być jedynym sposobem na uwolnienie – pozorne, ale jednak – od faktu istnienia końca. Nawet więcej. Ze śmierci próbuje się zrobić coś w rodzaju produktu, który kładzie się na globalnym targowisku, wpajając sobie tym samym, że posiadamy nad nią pełną kontrolę. Ta umyślna amnezja, kontrolowana schizofrenia daje jednak tylko chwilową poprawę samopoczucia. Działa niczym narkotyk. Odlot nią spowodowany może jest fajny ale ostatecznie prowadzi do jeszcze większego spustoszenia. Bo upadek zawsze najpierw przypomina lot. I gdy nagle w tym szaleńczym zjeździe bez trzymanki w dół zbocza, drzewo staje nam na drodze, i gdy zdrowo rąbniemy w jego pień głową, zdajemy sobie sprawę, że to już koniec. Że to życie chyba jednak nie było takie jak powinno być, i że ten Bóg… już wcale nie jesteśmy tacy pewni i beztroscy w wygłaszaniu mów i wyciąganiu dowodów na Jego nieistnienie. Ale pół biedy gdy, dostajesz czas na taką refleksję. A co będzie gdy nikt Ci tego czasu nie da…?

***

Pojawi się nowy dział zatytułowany „Modlitwa”.  Jako że mam dostęp do  wielu modlitw – bardzo często są to modlitwy, którymi modlono się dziesiątki, a czasem setki lat temu – które urzekają swoim pięknem, to w nim właśnie będę co jakiś czas umieszczać którąś z nich. Do każdej postaram się dodać jakiś komentarz, w którym zawierać się będzie, to co czuję i co widzę gdy je czytam, gdy się nimi modlę.