Droga pośród popiołów (cz. 5) – trzeci sąd nad Jezusem

I tak po dwóch sądach wydanych na Chrystusa przez ludzkiego ducha oraz ciało, przyszedł czas, by na trybunale sędziowskim zasiadła ludzka wola owładnięta grzechem. Jest nim przemożna chęć spełniania się, wypełniania się tylko i wyłącznie mojej woli, chęć panowania rozumiana jako podporządkowywanie wszystkich pod swoje dyktando, by wypełniali wszystko, co tylko ja chcę. Jeśli drugi człowiek tak czyni, to obdarzamy go naszą dobrocią, natomiast jeśli nie, budzi to nasz gniew, nienawiść, mściwość, by zakończyć się wreszcie na zbrodni zabójstwa. Wejdźmy zatem odważnie i na ten sąd, na drogę usypaną z popiołów grzechów ludzkiej woli. Będzie to sąd radykalnie inny od poprzednich.

Aby lepiej zrozumieć naturę tego sądu, należy w tym miejscu dokonać pewnego objaśnienia, które – ufam – będzie na tyle proste, że zostanie zrozumiane przez każdego Czytelnika. Czym jest ludzka wola? Aby odpowiedzieć na to pytanie odniesiemy się do dwóch poprzednich tekstów, mówiących o pierwszym i drugim sądzie, w których zobaczyliśmy jak sądzi Chrystusa serce i rozum oraz ciało i duch. Są to władze człowieka, skierowane w swym odbiorze na zewnątrz i oddziałujące do wewnątrz właśnie na ludzką wolę, na której się opierają. Próbują tym samym niejako nią zawładnąć, pociągnąć za sobą. Wola jednak usadowiona na gruncie wolności albo się tym władzom opiera albo im poddaje, rozporządza nimi lub lekceważy. Ma ponadto swoje własne zadania do wykonania, które obejmują kwestie wyboru, decyzji, zamiarów, postanowień oraz czynów odpowiednich lub nieodpowiednich do zaistniałych sytuacji. Jednym zdaniem: ludzka wola sprawia, że osoba chce być panem siebie oraz swoich czynów.

Odnosząc się zatem do poprzednich sądów oraz tego, co wyżej napisane, widzimy wyraźnie, że grzechem ducha i umysłu jest duma oparta na kłamstwie (nie Chrystus, ale moja prawda), grzechem ciała jest nieczystość oparta na pożądliwości (nie Chrystus ale moja pożądliwość), natomiast grzechem woli jest żądza panowania oparta na nienawiści i zbrodni (nie Chrystus ale moje prawo, moje ja). Skoro poprzednie sądy orzekły, że Jezus jest winien śmierci, wola ludzka doprowadzi do skazania i skutecznego wykonania wyroku. Ponadto pod tym względem ostatni sąd będzie inny od pozostałych, że tak jak duch i ciało ludzkie miały po trzech sędziów (Judasz, Annasz, Kajfasz, Pierwszy Piłat, Herod oraz pospólstwo), tak teraz sędzia będzie tylko jeden – ludzkie ja! Dąży ono do pełni władzy i dlatego zasiądzie na trybunale samotnie, gdyż despota nie chce dzielić się władzą z nikim innym.

Kto zatem będzie reprezentował ludzkie ja? Sam Pan ówczesnego świata, rzymski Cezar w osobie Piłata swojego namiestnika.

Drugi Piłat i jego potrójny sąd

Pierwszy sąd

Zobaczmy jeszcze raz ten moment, w którym Piłat pyta pospólstwo o to, kogo ma im wypuścić. Zaraz potem sędzia zadaje pytanie: „Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?” (Mk 15,12). Piłat tym pytaniem oddaje swoją najwyższą cesarską władzę w ręce zdolnego do wszystkiego tłumu ludzi – dodajmy – podburzonego przez arcykapłanów (por. Mk 15,11). To nie był jeden z tych procesów jakie znamy z telewizji, w pięknych klimatyzowanych salach sądowych. Na tym procesie rozstrzygały się losy nie tylko Chrystusa ale całej ludzkości, tam był krzyk, wrzask, wściekłość i nienawiść, kurz i smród. Na tym procesie wylewała się cała czara goryczy zła. Dlaczego jednak Piłat zadał to pytanie? Wynikało to ze słabości jego woli, która zamiast być opartą na głębokim poczuciu sprawiedliwości oraz prawie, szukała tylko drogi ucieczki od odpowiedzialności. Znów nie wiedział, że wchodząc w ten sposób w dialog ze zbrodnią, odpowiedzialność jednak na siebie będzie musiał wziąć. Tak właśnie się dzieje, kiedy woli człowieka brakuje jakiegokolwiek oparcia, sama rzuca się w ramiona serca, rozumu albo ciała. W tym momencie Piłat jest tego idealnym przykładem. Jego woli brak było oparcia, a zatem i siły więc w spotkaniu z rozuzdanym pospólstwem, z ludzkim ciałem, przegrywa. Serce, ciało i rozum nie mogą nigdy pójść dalej za swoją pożądliwością bez decyzji woli. Wola ludzka oparta na sobie, sama wychodzi z pytaniem: Co chcesz abym uczynił?.

Co robi motłoch słysząc pytanie? Wrzeszczy: Ukrzyżuj! Skąd ta zaciekłość? Ano stąd, że ciało chce swoją wściekłość, przelać na ludzką wolę, by zapalić w niej nienawiść i zmusić naciskiem do zabójstwa. Jednak Cezar w osobie Piłata pomimo słabej woli pozostaje zimnym i wytrawnym strategiem politycznym i próbuje jeszcze coś ugrać. Nie chcąc się całkowicie uginać, by stworzyć pozory panowania nad sytuacją, wydaje Jezusa na ubiczowanie licząc, że będzie mógł Go wypuścić. Wyprowadza bestialsko skatowanego Zbawiciela przed oczy gawiedzi, mówiąc: „Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy” (J 19,4). Te słowa to jakaś kpina. Nie znajduje w Nim winy ale dobitnie pokazuje ludziom jak traktuje człowieka niewinnego. „Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek” (w. 5). A jednak ryk ludzi był jeszcze większy: Zabij!

Oto Człowiek! Oto był pierwszy sąd Cezara (Piłata) nad Jezusem jako Człowiekiem. Czas osądzić Go jako Boga.

Drugi sąd

W przypływie jakiejś wściekłości, która rodzi się, gdy wola nie panuje nad popędami ciała, rzuca Piłat mocne wezwanie: „Weźcie Go i sami ukrzyżujcie!” (J 19,6). Wtedy Żydzi, zapewne arcykapłani, odpowiedzieli: „My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym” (w. 7). Diametralna zmiana retoryki. Skoro nie ciało, to rozum opierający się na prawie, spróbuje wymusić na woli wydanie i wykonanie wyroku śmierci. O jakim prawie jest tu mowa? Wydaje się, że należy spojrzeć dużo szerzej na to zagadnienie. To nie tylko prawo mojżeszowe, które zresztą uczeni w Piśmie przez całe wieki zniekształcili, ale to po prostu każde ludzkie prawo stanowione, prawo, które mówi woli ludzkiej, co jej czynić wolno, a co jest zabronione. Ważne jest jednak dopowiedzenie, które uczynili: „bo sam siebie uczynił Synem Bożym”. Tego Piłat się nie spodziewał, tego jego prawo nie przewidywało, przestraszył się, ale jednocześnie dostrzegł w tym dla siebie jakieś pole do manewru, które spróbował wykorzystać. Naprawdę niezwykły jest ten krótki dialog jaki wywiązał się wtedy między Jezusem a Piłatem:

Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: Skąd Ty jesteś? Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? [o tak, dokładnie tak zachowuje ludzkie ja zasiadające na tronie zamiast Boga, uzurpujące sobie wszelką władzę nad Bogiem]. Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie” (J 19,8-11).

A zatem chodzi o władzę, o to czyje prawo jest ważniejsze. Piłat stwierdził, że jego tzn. Cezara, a Chrystus nawet jako kolejny w panteonie Bóg nie stoi w konflikcie z prawem rzymskim. Dlatego starał się Go uwolnić.

Trzeci sąd

Żydzi jednak sięgnęli po ostateczny argument, rozpoczynając tym samym trzeci sąd Cezara nad Chrystusem jako Królem i Panem. Na tym etapie ludzkie ja zasiądzie ubrane w cały swój majestat, korony i purpury na katedrze, by osądzić Boga-Człowieka.

Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi” (J 19,12). To już nie jest argument oparty na ciele, ani na prawie lecz na naturze samej władzy. Jedna jest tylko ubóstwiona, najwyższa władza i wola w całym cesarstwie rzymskim – Cezara. Oto człowiek uczynił ze swojej woli jedyne prawo, prawdę oraz świętość dla siebie i innych. Dlatego temu argumentowi Piłat nie miał już jak się sprzeciwić. Żydzi dopięli swego – namiestnik zasiadł na trybunale:

Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale… i rzekł do Żydów: Oto król wasz!” (J 19,13n.). Jaka zmiana nastąpiła w Poncjuszu Piłacie. Ze strachliwego i szukającego politycznych chwytów namiestnika, gdy zasiadł na tronie władzy, stał się pewnym siebie, wszystko wiedzącym, stanowczym sędzią. Wiedział, że z tej pozycji występuje w imieniu samego Cezara. Nie może się wahać. Nawet ucieka się do ironicznego podstępu: „Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla” (J 19,15n.). Oto władza duchowna, najwyżsi kapłani, słudzy samego jedynego Boga Jahwe stwierdziła: Nie mamy króla poza Cezarem! Tu dokonała się największa zbrodnia, oto naród wybrany wyrzeka się ustami swoich przedstawicieli Boga jako Króla. Człowiek wyrzekł się Boga. Od teraz nie Chrystus ale Cezar, nie Bóg ale moje ja to jedyny Pan, Król i Bóg! W tej sytuacji Piłatowi zostało już tylko jedno: „Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano” (w. 16).