Droga pośród popiołów (cz. 6) – trzykrotne zelżenie Chrystusa

Wielki Post powoli zbliża się do swojego szczytowego momentu. My także w naszej drodze przez popioły grzechów doszliśmy już tak daleko. Na nowo odkryliśmy ogród Eden oraz ten Oliwny, poznaliśmy starego i nowego Adama oraz z nowej perspektywy spojrzeliśmy na sąd jaki odbył się nad Jezusem. To jednak nie koniec. Tym razem zatrzymamy się nad trzema momentami w Ewangelii, które bardzo często pomijamy, nad którymi szybko przechodzimy do porządku dziennego jako coś nieistotnego. Otóż w czasie swojego sądu Chrystus trzykrotnie został zelżony.

Zanim jednak przejdziemy do rozważania wydarzeń ewangelicznych warto na początku wyjaśnić sobie, co oznacza czasownik „zelżyć”. Internetowy Słownik Języka Polskiego stwierdza krótko: „obrzucić kogoś obelgami”. To jednak za mało. Należałoby rozwinąć definicję stwierdzając, że zelżenie to odmówienie komuś należnego uznania, szacunku, czci i chwały przy jednoczesnym obrzuceniu pogardą, szyderstwem i hańbą. To zadanie „śmierci” moralnej człowiekowi. Dopiero w takiej właśnie perspektywie będziemy spoglądać na wydarzenia, które teraz będziemy rozważać.

Trzykrotne zelżenie, podobnie jak sąd, odbędzie się nad Chrystusem jako Bogiem (przez sługi Synagogi), Człowiekiem (przez Heroda i jego świtę) oraz jako Królem (przez żołnierzy cesarskich).

Pierwsze zelżenie

Miało miejsce, gdy najwyższy kapłan odbywał sąd nad Chrystusem, zaraz po ogłoszeniu wyroku: „winien jest śmierci!”.

„Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili: «Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył?»” (Mt 26,67).

„I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: «Prorokuj!» Także słudzy bili Go pięściami po twarzy” (Mk 14,65).

„Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: «Prorokuj, kto Cię uderzył». Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu” (Łk 22,63-65).

Słudzy najwyższego kapłana, starszyzna żydowska i straż świątynna biją, plują i policzkują Chrystusa. Zakrywają Mu oczy i wołają „Prorokuj!”. To duch ludzki szydzi z Boga, duch, który w zazdrości uzurpuje sobie prawo do bycia sam dla siebie drogą, prawdą i życiem. I znieść nie może Jego milczenia, i wciąż bije mocniej i lży wściekle Jego Osobę. A to milczenie przed Ojcem i światem na całe wieki będzie bardziej wymowne niż jakiekolwiek słowo i milczenie, które wcześniej stało się i potem stanie się udziałem ludzkości. To Jego  milczenie obwieszcza, że jest jedynym Bogiem i nie ma innego. On nie musi prorokować, On wszystko wie. Nie musi nic nikomu udowadniać. Sam jest Tym, co głosił: Drogą, Prawdą i Życiem.

Drugie zelżenie

Gdy Jezus pojawił się przed królem Herodem, który osądził Go jako Człowieka, i nie chcąc spełnić jego zachcianek oraz zaspokoić chorobliwej ciekawości „wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata” (Łk 23,11).

Ciekawe, czy pomieszczenie/sala na której doszło do spotkania Heroda z Jezusem, to ta sama, w której  zapadła decyzja o ścięciu Jana, ta sama przez którą na misie niesiono jego głowę? Nie sądzę byśmy kiedykolwiek mieli znaleźć odpowiedź na to pytanie. No i jaki kontrast. Ewangelista na początku wyraźnie zaznaczył, że Herod na widok Jezusa bardzo się ucieszył. Co musi być z człowiekiem i w człowieku, by w ciągu kilku minut od radość na czyjś widok, przejść do wzgardy tą samą osobą…? A Chrystus ponownie także wobec tego zelżenia milczy. Aż do dna nędzy ludzkiej jako człowiek upokorzony i poniewierany, a jednak milczy. Jakże głębokie, tajemnicze, i dla nas po ludzku niezrozumiałe jest to święte milczenia Jezusa. Odziano Go w lśniącą szatę niczym bałwana i wyszydzano na wszelkie sposoby. Ewangelista nie wspomina jak to „pośmiewisko” wyglądało. Czy dochodziło do rękoczynów? Czy policzkowano i pluto na Jezusa? Czy zabawiano się z Nim jak ze zwierzęciem, którego przeznaczeniem jest śmierć w pysku krokodyla? I tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że nie znalazł w Nim Herod tego czego szukał. Nie spełnił też król oczekiwań Piłata. Miał osądzić, a wyśmiał, miał wydać sprawiedliwy wyrok i przez to okazać swą godność, wielkość i posiadaną władzę, lecz rozpusta i chorobliwa ciekawość uzdolniły go tylko do drwin i lekkomyślności. Niech nikt się nie łudzi, a szczególnie Ci, co żyją ciałem. Ciało nigdy nie będzie w stanie czegokolwiek osądzić, tym bardziej nigdy nie będzie w stanie czegokolwiek osądzić sprawiedliwie. Ciało panujące nad człowiekiem nigdy nie będzie w stanie samo z siebie pokazać wielkości, godności i władzy. Ten kto żyje ciałem potrafi albo wzgardzić, albo wyśmiać.

Trzecie zelżenie

Oto Chrystus wyszydzony i zelżony jako Król. Wszak wszystkie insygnia władzy królewskiej otrzymał: szata szkarłatna, korona i berło.

Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: «Witaj, Królu Żydowski!». Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie” (Mt 27,27-31).

Dlaczego władcy noszą purpurę oraz wszystko to, co sprawia, że wyglądają pełni blasku? Ponieważ mają być piękni, mają zachwycać i działać na wyobraźnię oraz uczucia, mają panować w sercach poddanych. Taki jest nasz Król, odziany w szkarłat hańby i pogardy dla swojego majestatu, a wszak On jest jedynym Panem serc ludzkich.

Skąd na głowach królów korony? One są symbolem słońca i jego promieni, dając wrażenie boskości, szczytu szlachetności i ducha ludzkiego, który przewyższa w swym majestacie i władzy wszystkich innych, który ma przywileje i specjalne prawa, który – będąc panem serc i uczuć – przewodzi i dumnie panuje nad umysłami. A korona Jezusa? Pełna zelżywości. Do słońca jej daleko. Zamiast jego promieni ciernie wbijające się w głowę. I choć w Jego głowie wszelka prawda, mądrość i piękno, to jednak biją i plują.

A jak wyjaśnić berło? To znak władzy królewskiej, symbol siły i przymusu, który stwierdza, że to czego chce król jest prawem obowiązującym wszystkich. Berło jest narzędziem w ręce króla, ręce która jest siedziskiem siły człowieka. A Chrystus? Jego zbite i powiązane ręce ozdobione są trzciną, berłem pośmiewiska i wyszydzenia, zdruzgotane bolesnym biczowaniem oraz szarpaniem. Ci żołnierze uznali, że władza Jezusa jest łamliwa jak ta trzcina, nie rozumieli jednak, że Jego władza „nie złamie trzciny nadłamanej i nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,3).