Droga pośród popiołów (cz. 7) – trzykrotne umęczenie i śmierć Chrystusa

Długa była nasza wędrówka przez popioły grzechów. Droga doprowadziła nas do Triduum, do kulminacji i szczytu wydarzeń mających zdecydować o losach świata. Tyle już zobaczyliśmy. Czas jednak wejść w Mękę oraz Śmierć naszego Zbawiciela. To już nie jest proces. To wykonanie wyroku, który wydał na Jezusa człowiek uzurpujący sobie prawo do bycia jak Bóg.

W tej ostatniej (najdłuższej) części naszych rozważań dotkniemy tego, co przewijało się przez większość poprzednich tekstów, a głownie tych dotyczących sądu nad Jezusem. Trzykrotne umęczenie Zbawiciela ma związek z sądem jaki wydały na Niego Sanhedryn, Herod i Piłat, symbolizujący ducha i rozum, serce i ciało oraz wolę człowieka.

Rdzeniem i źródłem każdego grzechu jest grzech pierworodny, a w zasadzie jego konsekwencje, bo choć w wodach chrztu zostaje on zgładzony, to jednak skłonność do grzechu i skażona ludzka natura pozostają. Z tego rdzenia wychodzą uczynki, myśli oraz zamiary, które zamknąć można w trzech przestrzeniach: grzech ducha i rozumu, którym jest duma będąca kłamstwem; grzech ciała i serca, którym jest nieczystość będąca zawsze rozpustą; grzech woli, którym jest egoizm będący zawsze niemiłością, dążący zawsze ostatecznie do nienawiści i zabójstwa. O tym mówiliśmy do tej pory. Czas odnieść to do wykonania wyroku śmierci na Chrystusie.

Biczowanie

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować” (J 19,1). Tylko tyle. To jedno jedyne zdanie mówi nam o tym co się wydarzyło. Warto jednak jakoś zobrazować sobie to, co wtedy mogło się dziać. Wielu z pewnością oglądało głośny film „Pasja” Mela Gibsona (jeśli ktoś tego nie zrobił, to warto uczynić to właśnie teraz). Mocno zapada w pamięć scena okrutnego biczowania Jezusa, w której pijani siepacze cesarscy nie szczędzą sobie wysiłków, by obnażonemu ciału Jezusa zadawać bolesne, szargające mięśnie rany. Robią to tak zapamiętale, że sami tracą kontrolę nad swoimi odruchami, wszelkie przejawy myślenia ustępują miejsca rządzy krwi.

Czy zasłaniać oczy na ten widok? Spuszczać głowę i walczyć, udawać, że nic się nie dzieje? Nie. Trzeba patrzeć na Jego Przenajświętsze ciało druzgotane razami, na którym nie ma już miejsca zdrowego: „od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w Nim części nietkniętej: rany i sińce i opuchnięte pręgi, nie opatrzone ani przewiązane, ni złagodzone oliwą” (Iz 1,6). Trzeba i liczyć, każde uderzenie, każdą kroplę Krwi dostrzegać, a jęki chłonąć do serca i duszy jak gąbka. Bo to dla mnie. Bym mógł żyć. Bym mógł walczyć z grzechem serca i ciała.

Biczowanie obrazuje grzech nieczystości ciała i serca człowieka, jego nieuporządkowanych przywiązań i pragnień. Czym jest ta nieczystość? To uznanie, że nie Bóg lecz coś innego jest najwyższym i prawdziwym dobrem dla mnie. Innymi słowy, nie Bóg lecz coś innego i tylko dla siebie. W tym miejscu nie sposób nie przytoczyć słów, które w swoim Liście do Rzymian napisał św. Paweł Apostoł. Mówi dokładnie o tym, co dzieje się z człowiekiem, który odrzucając Boga, usadawia na tronie swego serca cokolwiek innego, inne bożki uprawiając tym samym idolatrię, bałwochwalstwo:

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią” (Rz 1,18-32).

To właśnie dokonało się w ogrodzie Eden, gdy po rozmowie z kusicielem Ewa spostrzegła, że drzewo poznania dobra i zła „ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6). A zatem nieczystość jest nie tylko materialna (dotyczy materii) lecz może być także moralna (dotyczy innych osób) oraz idei. Biczowanie oznacza nieczystość materialną.

Cierniem ukoronowanie

Skąd ten cierń? Dlaczego rzymscy żołnierze, ci z tzw. cywilizowanego świata, w swoim barbarzyństwie wybrali akurat cierń? By w jakiś sposób zrozumieć ten znak, należy otworzyć Księgę Rodzaju i spojrzeć na to co działo się z człowiekiem tuż po grzechu pierworodnym. Bóg dokonał sądu nad tym co się wydarzyło. Potępił węża jednak nie potępił człowieka, powiedział natomiast: „Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu… cierń i oset będzie ci rodziła” (Rdz 3,17n.). Jednak ziemia, o której mówi Bóg musi być rozumiana dużo szerzej. To nie tylko ta, której uprawą trudzi się człowiek z różnym skutkiem. Ziemia oznacza także naszą ludzką naturę (choć grzech pierworodny w wodach chrztu został zgładzony, to jednak pozostała skażona nasza ziemia, nasza ludzka natura: ciało, wola, uczucia, myśli, czyny). Często jakże ogromnego wysiłku trzeba, aby czynić dobro, bezinteresownie. Jakże często zamiast dobrych polonów zbieramy oset i ciernie. I tu z pomocą przychodzi nam św. Paweł:

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!” (Rz 7,18-24).

Kiedy próbujemy wyobrazić sobie ciernie, widzimy zapewne poplątany krzew, z którego giętkich gałęzi wychodzą na boki małe igły, które przecież potrafią nieuważnego człowieka dotkliwie poranić sprawiając ogromny ból. Jednak na terenach północnej Afryki oraz Bliskiego Wschodu rośnie kilkanaście gatunków roślin cierniowych, wśród nich pewien prym wiodła/wiedzie Ziziphus spina-christi (Głożyna cierń Chrystusa). Posiada ona kolce długie nawet na 1,5 cm, wiele z nich zakończone haczykami. Jest wielce prawdopodobne, że to właśnie ona została użyta do stworzenia korony cierniowej Zbawiciela. Pewną wskazówką może być także fragment ze Starego Testamentu, w którym Jotam, komentując wybranie Abimeleka (mordercy i grzesznika) na króla opowiedział bajkę:

Zebrały się drzewa, aby namaścić króla nad sobą.

Rzekły do oliwki: "Króluj nad nami!".

Odpowiedziała im oliwka: "Czyż mam się wyrzec mojej oliwy, która służy czci bogów i ludzi, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?".

Z kolei zwróciły się drzewa do drzewa figowego: "Chodź ty i króluj nad nami!".

Odpowiedziało im drzewo figowe: "Czyż mam się wyrzec mojej słodyczy i wybornego mego owocu, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?".

Następnie rzekły drzewa do krzewu winnego: "Chodź ty i króluj nad nami!".

Krzew winny im odpowiedział: "Czyż mam się wyrzec mojego soku, rozweselającego bogów i ludzi, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?".

Wówczas rzekły wszystkie drzewa do krzewu cierniowego: "Chodź ty i króluj nad nami!".

Odpowiedział krzew cierniowy drzewom: "Jeśli naprawdę chcecie mnie namaścić na króla, chodźcie i odpoczywajcie w moim cieniu! A jeśli nie, niech ogień wyjdzie z krzewu cierniowego i spali cedry libańskie” (Sdz 9,8-15).

Abimelek ostatecznie skończył tragicznie, jednak cierń właśnie symbolizował jego osobę, zaś komentatorzy Pisma Świętego twierdzą, że słowo użyte w oryginale do opisu krzewu cierniowego oznaczało właśnie Głożynę cierń Chrystusa. Cóż symbolizuje korona cierniowa? Nieczystość myśli, zamysłów i pragnień, nieczystość idei.

Ukrzyżowanie i śmierć

Biczowanie zdruzgotało całe ciało prócz głowy, stóp i dłoni. Ukoronowanie cierniem boleśnie i głęboko poraniło głowę. Ukrzyżowanie dopełni dzieła przez przybicie do krzyża nóg oraz rąk Zbawiciela. Schodzimy tym samym na samo dno boleści i męki Jezusa, która jest odpowiedzią na przywiązanie człowieka i miłość jego do czegokolwiek innego poza Bogiem.

Zaprowadzono Jezusa na Golgotę, Miejsce Czaszki. Według podań i tradycji to właśnie w łonie tego wzniesienia znajdują się szczątki Adama, pierwszego człowieka. Zatem Chrystus został ukrzyżowany w miejscu, w którym spoczywa Adam, Jego święta Krew spływa wprost na jego kości (stąd w wielu kościołach – i nie tylko – na krzyżach pod nogami Chrystusa można zobaczyć ludzką czaszkę).

Przybili Go do krzyża, przybili do krzyża Drogę, Prawdę i Życie. Tak Jezus sam o sobie powiedział. Nikt nigdy wcześniej ani nikt nigdy później czegoś takiego na swój temat nie stwierdził. Ale na słowach się nie skończyło. On żył tak jak powiedział i umarł tak jak żył, zaś swoją śmiercią przypieczętował świadectwo, które złożył, jako prawdziwe. Był zelżony jako Prawda, umęczony jako Dobro i Droga nasza, w końcu zabity jako Życie nasze.

Nim jednak oddał za nas życie, był jeszcze kuszony przez diabła. Warto w tym miejscu przypomnieć sobie słowa Ewangelii, które kończą opis kuszenia Jezusa na pustyni: „Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu” (Łk 4,13). Owo „aż do czasu” spełnia się w chwili, kiedy Zbawiciel wisiał już na krzyżu, kiedy Jego Ciało było zniszczone i zdruzgotane, pozbawione sił i poddające się coraz większym trudnościom w oddychaniu (wszak ukrzyżowanie ostatecznie prowadziło do śmierci przez uduszenie). Było ono bardzo subtelne, stopniowo wwiercające się w Osobę Jezusa, w to kim jest:

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: «Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!». Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: "Jestem Synem Bożym"». Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani” (Mt 27,39-44).

I to wołanie z samej głębi samotności: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46). Nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić… Ten który jest Życiem w pełni, Życiem samym w sobie, źródłem Życia, Ten który jest po prostu Życiem musi umrzeć. Chrystus jest w pełni świadom tego kim jest. On dawca życia wchodzi właśnie w śmierć. Nie ma większej samotności! Nie ma większego opuszczenia. Każdy człowiek również sam, w samotności musi wejść w bramy śmierci (choćby dookoła było milion innych osób, to przejście zawsze odbywa się już bez ich udziału). Lecz człowiek jest stworzeniem. A tu sam Bóg, Logos, Słowo Ojca przez które wszystko się stało, które jest Życiem, wchodzi w śmierć. To jest dramat, którego nie sposób pojąć. Samotność, której kresu nie sposób dostrzec.

Kończąc, pozwolę sobie przytoczyć z pamięci słowa jednego z biskupów. Owszem, Jezus mógł zejść z krzyża, lecz wolał wyjść z grobu.