Droga pośród popiołów (cz. 1) – dwa ogrody

Nie sposób mówić o Męce Chrystusa pomijając lub szybko przechodząc do porządku dziennego nad wydarzeniami, które działy się u stóp Góry Oliwnej. Nie sposób też, mówiąc o ogrodzie Gethsemani, pominąć innego ogrodu jaki przychodzi na myśl przy rozważaniu naszego zbawienia – Ogrodu Eden, raju, którego szczęśliwym posiadaczem był człowiek.

Mamy zatem dwa bardzo ważne miejsca, dwa ogrody, w których wydarzyło się coś, co zapoczątkowało zmiany. Z jednej strony Eden, czyli raj, w którym pierwsi rodzice chodzili w światłości Bożej przyjaźni i miłości, w którym kwitło życie oraz radość, w którym panowali i mogli robić wszystko oprócz jednego: jeść z drzewa poznania dobra i zła – do czego usilnie zachęcał ich Szatan. Z drugiej strony mamy Ogród Oliwny, gdzie – pośród rzadko rosnących drzew, na wyschniętej ziemi, w ciemności i chłodzie – Chrystus mogąc zrobić wszystko inne, wybrał konkretną drogę prowadzącą na krzyż – choć Szatan usilnie próbował Go od tego odwieść.

Kolejne podobieństwo między ogrodami dostrzec można w postawie człowieka. Niestety w obu sytuacjach zawiódł. W rajskim ogrodzie człowiek sprzeciwił się woli i poleceniu Bożemu i pod zwodniczą namową Szatana zjadł owoc z drzewa poznania dobra i zła. W Gethsemani Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, skierował do trzech umiłowanych uczniów, których zabrał ze sobą jako świadków mających nastąpić wydarzeń, pewną prośbę. Jest to moment jedyny w całym życiu Chrystusa na ziemi, w którym prosi On człowieka o coś dla siebie. Ewangelista Mateusz zapisał:

„Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!». I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się… Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? (…) Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących…”. (Mt 26, 36-46).

W godzinie trwogi i smutku, widząc całość wydarzeń jakie mają Nań spaść, Pan prosi, by Ci trzej, których wybrał (Piotr, Jakub i Jan – Apostoł wiary, Apostoł nadziei oraz Apostoł miłości), byli razem z Nim, czuwali z Nim i modlili się. Bóg-Człowiek szukał bliskości człowieka, a znalazł samotność. I tak jak tu oczy uczniów Chrystusa były na uwięzi ludzkich potrzeb, iż nawet godziny nie byli w stanie wytrwać, tak w Edenie oczy pierwszych rodziców związane zostały rozkoszą, ciekawością i rządzą „zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6). W raju diabelska pokusa była zachęcająca do przekroczenia prawa Bożego, w Ogrodzie Oliwnym pokusa z kolei odciągała Chrystusa od wypełnienia woli swojego Ojca (pokusę zachęcającą do przekroczenia prawa Bożego Jezus pokonał podczas wygania na pustyni).

To tu, w Ogrójcu Pan wchodzi na drogę całkowitego opuszczenia oraz milczenia Ojca. To tu, widząc starotestamentalny kielich gniewu Bożego, który ma wypić, widząc czekający Go ogrom cierpień i śmierci pyta „czy to możliwe?”. Bóg-Człowiek, Bóg żyjący, Pan życia, Odwieczne Słowo Ojca, Ten, który jest samą miłością i życiem, staje przed druzgocącą mocą śmierci i niemożności jej uniknięcia. Aż trudno mi wyobrazić sobie jak bardzo bał się jej Ten, który jest czystym życiem, a bał się tak bardzo, że aż pocił się krwią. C.S. Lewis w jednym ze swoich listów stwierdzi nawet: „Tylko On, który żył naprawdę (i przypuszczam, że jako jedyny) ludzkim życiem, może w pełni odczuwać grozę śmierci” (wrzesień 1940 r.).