Grzech rozbić o Krzyż

ukrzyżowanieNajgorszą wiadomością dla człowieka była, jest i zawsze będzie ta, że jest grzeszny… To prawda, którą najtrudniej w sobie dziś zaakceptować, najtrudniej jest powiedzieć: "tak, jestem grzesznikiem", czy "tak, to ja dopuściłem się tego zła". Chyba nikt z nas nie ma problemu z zaakceptowaniem dobra, które uczynił. Problemem jest grzeszna przeszłość, która jest niewygodna dla naszego sumienia, i wobec której Ewangelia woła o nawrócenie, przebaczenie i pokutę. Łatwiej jest nam wyprzeć się dotychczasowo akceptowanych i wypełnianych zasad moralnych tylko po to, by osiągnąć święty spokój, niźli stanąć w prawdzie przed Bogiem i samym sobą nazywając grzech po imieniu. Człowiek, który nie potrafi zaakceptować tego wymiaru historii własnego życia, nie potrafi tak naprawdę przebaczyć. Przede wszystkim sobie, drugiemu człowiekowi i Bogu (choć jest On bez winy, aczkolwiek często podświadomie zrzucamy na Niego odpowiedzialność za zło nam wyrządzone), a następnie prosić Go o przebaczenie. Dzieje się tak, ponieważ jest on zamknięty albo w rozpaczy grzechu albo w jego zarozumiałości (obie te postawy mają swoje źródło w pysze).

Odpowiedzią na to jest – o zgrozo – krzyż. Narzędzie, którym zadawno męki i przyprawiano o śmierć, narzędzie oznaczające cierpienie. Ale to właśnie na nim umarł Chrystus, Jedyny Syn Ojca, którego poświęcił w Ofierze za nas. To do niego, razem z Chrystusem, został przybity każdy mój grzech. Krzyż stał się narzędziem zbawienia. I to o krzyż można tylko rozbić grzech… nie ma innej drogi. Dlatego tak ważne jest, by nie bać się krzyża, by odnaleźć go w swoim życiu, by go podjąć – pomimo chęci ucieczki. Odwagi, idzie z Tobą On – Jezus.