Jakim jestem świadkiem?

anastasisDzisiejsza liturgia słowa: Dz 10,34a.37-43; Kol 3,1-4; J 20,1-9

Słowo Boże zadaje nam pytanie o świadectwo. Świadek to ktoś, kto świadczy myślą, słowem i czynem; to ktoś, kto mówi prawdę. Czy jestem świadkiem zmartwychwstania Chrystusa? Czy prawdziwie wierzę, że On żyje? Są to tak naprawdę pytania o sens naszej wiary. O to, czy spotkałem w swoim życiu żywego Boga, czy potrafię oddać się kochającemu i przebaczającemu Ojcu (a to przebaczenie wysłużył nam Chrystus) i w końcu, czy wierzę w swoje zmartwychwstanie. Dotykamy fundamentów naszego istnienia, istnienia Kościoła, którym jesteśmy. Od odpowiedzi na te pytania zależy jakość naszego świadectwa, spójność naszego życia, naszej myśli, słowa i czynu. Od tego zależy, czy ci, którzy stanowczo odrzucają wiarę, znajdą we mnie autentyczną radość bycia chrześcijaninem, radość życia z Chrystusem w Bogu.

Dlatego radujmy się! Odrzućmy strach i podejmijmy życie wiary, które będzie czytelnym znakiem Bożej obecności w świecie: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16). Niech wszystko co robimy, co mówimy i co myślimy będzie podporządkowane tej radości. Bo Chrystus prawdziwie wyzwala! Czyni to przez zmartwychwstanie, które całkowicie wymyka się wszelkiej ludzkiej logice. Zatem każdy, kto szuka Kościoła logicznie, po ludzku poukładanego, potknie się i przewróci o zwłoki Chrystusa na Golgocie! Kto uważa, że chrześcijaństwo jest religią ograniczeń pokazuje tylko, że nigdy nie spotkał Chrystusa Zmartwychwstałego. Pomóżmy takim ludziom wstać i pokażmy im, że z Golgoty roztacza się widok zmartwychwstania, to jest nasza ziemia obiecana.