Jesteś zapisany na piasku…?

jezus_pisze_na_piaskuDzisiejsza Ewangelia o cudzołożnicy, którą uczeni w Piśmie i faryzeusze chcą zgodnie z Prawem mojżeszowym ukamienować, jest niezwykle głęboka w swoich szczegółach. Spróbuję poruszyć tylko kilka jej aspektów. 

Po pierwsze, próba przeciwstawienia Jezusa Prawu Mojżesza, Prawu Starego Testamentu. A On przecież przyszedł to Prawo wypełnić, a nie mu się przeciwstawić. Widzieli tylko ludzki grzech, a nie człowieka uwikłanego w niego. Nie potrafili zrozumieć, że Bóg "miłości pragnie, nie krwawej ofiary" (Oz 6,6). Miłosierdzie, to było coś, czego nie potrafili w sobie znaleźć, zaślepieni Prawem, które znali, lecz którego nie rozumieli. "A Ty co mówisz?" – pytali Jezusa: zabić, czy nie zabić?

A On nic nie mówił. Przykucnął i pisał palcem po ziemi. Pisał na tyle wyraźnie, że widzieli ten tekst i mogli go odczytać. Ale co pisał? Nie bez powodu przecież Ewangelista zaznaczył tę czynność. W Ewangelii ani jedno słowo, ani jedno wydarzenie nie jest bez celu przywołane. Mówiono mi kiedyś na katechezie, że Jezus pisał na ziemi grzechy tych uczonych i faruzeuszy. Możliwe, jest to jednak tylko pewien domysł, dopowiedzenie… A więc, co pisał? Podpowiada nam to prorok Jeremiasz mówiąc: "Nadziejo Izraela, Panie! Wszyscy, którzy Cię opuszczają, będą zawstydzeni. Ci, którzy oddalają się od Ciebie, będą zapisani na ziemi, bo opuścili źródło żywej wody, Pana" (Jr 17,13).

Z pewnością uczeni w Piśmie i faryzeusze doskonale znali ten fragment proroctwa Jeremiasza. I z pewnością wszyscy oni równie doskonale zrozumieli swoje położenie, gdy każdy z nich – być może ze zdziwieniem – zobaczył swoje imię zapisane na piasku, przez obcego człowieka. Wystarczy lekki podmuch wiatru i już ich nie będzie. "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień". Zrozumieli, że sami opuścili źródło wody żywej, Pana… oddalili się, byli daleko od Niego, choć stali przed Nim.

"I ja ciebie nie potępiam…". Bóg nie potępia, tylko człowiek jest do tego zdolny. A tymczasem mamy upominać, napiętnować zło, grzech, złe czyny, a nie ludzi – zgodnie z ewangeliczną zasadą braterskiego upomnienia (por. Mt 18,15-18). Mogę zatem powiedzieć: "źle postępujesz; popraw się; opamiętaj się; to, co robisz jest złe", lecz nie mam prawa sądzić człowieka, przekreślać go, nie mam prawa powiedzieć: "jesteś zły, zasługujesz na śmierć". Tylko Bóg jest sędzią sprawiedliwym, a najwyższym przejawem Jego sprawiedliwości jest miłosierdzie. Bóg nie potępia, tylko człowiek potępia innych albo siebie. Jeśli ktoś trafia do piekła (chociaż Kościół jeszcze nigdy o nikim nie powiedział, że jest w piekle, nawet o Hitlerze), to znaczy, że sam siebie tak naprawdę potępił, gdyż zamknął swe serce na Boże Miłosierdzie: "Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz".

A zatem…? Na co czekasz? Odwagi! Idź, pojednaj się z Bogiem, z braćmi i siostrami, z Kościołem!