Kamienowanie Jezusa i dwie drogi wiary

kamienowanieDzisiejsza liturgia słowa: Jr 20,10-13; J 10,31-42.

Dziś rozważamy końcowy fragment długiej, kilkudniowej dyskusji z Ewangelii św. Jana. Ta bardzo długa apologia Jezusa z Żydami, wielka obrona Jego synostwa kończy się kolejną próbą zabicia Go. Żydzi w końcu pojęli bez cienia wątpliwości, że czyni On z siebie Boga. Przez cały ten czas trzykrotnie padło z Jego ust słynne „JA JESTEM” (por. Wj 3,14; J 8,24b.28.58 – czyżby tajemnicze odniesienie do Trójcy? Chyba nie bałbym się tak daleko pójść w interpretacji…).

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na coś innego. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje dwie drogi wiary. Jedna prowadzi nas od czynu do Osoby, druga od słowa do Osoby. O pierwszą z nich upomina się Chrystus u dyskutujących z Nim Żydów: „Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10,37n). Chrystus wie, że tą drogą dotrą do Niego: „abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a ja w Ojcu”.

Drugą drogą reprezentują ci, co wcześniej słuchali Jana Chrzciciela. Dobrze pamiętali to, co mówił on o Mesjaszu. Uwierzyli jego słowu, a teraz sami przekonali się osobiście, przez co ich wiara została zakorzeniona w Słowie, w Chrystusie. Podobne wydarzenie miało miejsce podczas spotkania z Samarytanką (J 4,1-42). Ona również wróciła do swojego miasta i mówiła ludziom o swoim spotkaniu z Jezusem. Zaświadczyła o Nim! Uwierzyli dzięki jej słowu. Jednocześnie poszli na spotkanie z Nim, po czym oświadczyli owej kobiecie: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy, i jesteśmy przekonaniu, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata” (w. 42).

Dwie drogi. Obie równie skuteczne, co niebezpieczne (na każdej drodze można zbłądzić, z każdej zboczyć). Ale to wszystko jest w rzeczywistości, w której żył Jezus. Jak to się ma do nas, wierzących, mających w sobie TEGO KTÓRY JEST?

Dla nas jest jedna droga: świadectwo oparte na słowie i czynie. Słowo potwierdzone przez czyn i czyn oparty na słowie (choć wiele czynów jest bardziej wymownych niż ludzki język). Tylko tyle i aż tyle. Resztę niech robi Chrystus. Niech On zdecyduje, w którym kierunku dusza przez nas spotkana ma podążać, by odnaleźć TEGO KTÓRY JEST.

Na koniec jeszcze tylko jedno pytanie. Czy faktycznie wierzę, że Jezus jest Synem Bożym, czy też nie do końca jestem o tym przekonany…? Jak zareaguję, gdy się już o tym przekonam? Uwierzę w Niego, czy zechcę Go ukamienować…?