Nie szemrajcie… On jest!

nie szemrajcie

Tym, co zwróciło moją uwagę w dzisiejszej Liturgii Słowa, jest fakt, że pomimo nierówności społecznych nie tylko w śmierci, której podlegamy, wszyscy ludzie są sobie równi, ale także w grzechu, którego konsekwencją jest/może być śmierć duchowa. Zresztą św. Paweł w Liście do Rzymian stwierdza to wyraźnie: „wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (3,23). Ten, który JEST, „naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie jest Mu miły ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10,34n.). My jednak lubimy mieć wzgląd na osoby, co zazwyczaj kończy się niesprawiedliwym traktowaniem bliźniego. Jednak szczególnie jedna osoba jest w naszych oczach uprzywilejowana – ja.

„Ja”, które jest w stanie usprawiedliwić, zracjonalizować i wyjaśnić każdy swój występek i grzech, lecz nie ma tej samej wyrozumiałości dla drugiego człowieka, którego winę dostrzeże (por. Łk 13,1-5). „Ja”, które buntuje się widząc, że „słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5,45). „Ja”, które szemra, gdy widzi, że złemu człowiekowi powodzi się lepiej, niż jemu z trudem wiążącemu koniec z końcem (por. Łk 16,19-31). „Ja”, które chętnie i z lubością wyciąga na światło dzienne winy bliźnich, a swoje skrzętnie chowa pod płaszczem kłamstwa i pomówień, a życie pod tym płaszczem oznacza życie w ciemności (por. Łk 12,2-3). „Ja”, które wyrzuty sumienia zagłusza zgubnym pocieszeniem: „przecież wszyscy tak robią” (. „Ja”, które w swej arogancji zakrzyczy każdą próbę zwrócenia uwagi na swoje złe postępowanie (por. Am 6,1-7; Syr 21,6.15-28; Ez 3,18n.; Mt 18,15-18). „Ja”, które pożąda złego, a nie dobrego (por. 1Kor 10,6). „Ja”, które fałszywie stawia się nad innymi „złymi ludźmi” (por. Łk 18,9-14). „Ja”, któremu ciężko żyć w wolności od dóbr materialnych, strzegąc ich kosztem życia z Bogiem (por. Mt 19,16-22). „Ja”, które nie akceptuje miłosierdzia Bożego dającego życie wieczne grzesznikowi skruszonemu na łożu śmierci (por. Mt 20,1-16). „Ja”, które czerpie satysfakcję z upadków bliźniego (por. Syr 21,8). W końcu „ja”, które sądzi, że wydaje owoce, a tymczasem jest bezpłodnym drzewem, które ziemię wyjaławia (por. Łk 13, 6-9).

Oto „ja” w Egipcie. W niewoli. Jest jednak obietnica. JESTEM zstąpił, aby wyprowadzić mnie „z tej ziemi, do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód” (Wj 3,8).

Nie szemraj. Pan Cię wyprowadzi. Zaufaj Mu, zdejm sandały i idź za Nim!