Nikt z nas nie jest pępkiem świata

Pokora Chrystusa EucharystycznegoDzisiejsza liturgia słowa:  Syr 3,17-18.20.28-29; Hbr 12,18-19.22-24a;  Łk 14,1.7-14

Słowo Boże dzisiejszej niedzieli wskazuje na raka toczącego ludzkość począwszy od grzechu pierwszych rodziców. Chodzi o pychę i pogoń za zaszczytami, by być zawsze wyżej, by na wszystkich patrzeć z góry, by być jak Bóg. To jest ta sama pokusa, którą wąż zwiódł Adama i Ewę mówiąc im: „będziecie jak Bóg” (por. Rdz 3,5). Tą samą pokusą i uleganiem jej szczególnie naznaczony jest – zdawałoby się – dzisiejszy świat, my wszyscy. To ciągłe stawianie siebie w centrum wydarzeń, wmawianie wszystkim dookoła, że jest się pępkiem świata, a w konsekwencji czynienie miłosierdzia ze względu na własne dobre samopoczucie lub swoją większą korzyść, niż ze względu na dobro drugiego człowieka. Ciągłe pragnienie by to mnie słuchano i uświadamianie każdemu, że ja wiem lepiej. A tymczasem ta wielepkowatość i to dążenie do bycia w centrum jest niczym innym jak przejawem naszej pychy, naszej duchowej nędzy i głupoty. Nie bez powodu Księga Mądrości Syracha mówi nam, że „serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca”. A kogo należy słuchać? Jezusa Chrystusa, do Niego bowiem przystąpiliśmy – w myśl Listu do Hebrajczyków – aby słuchać słów Bożych, słów prawdy, słów mądrości i miłości. A Ten właśnie Jezus mówi dziś do nas przez swój Kościół jedno proste zdanie: przestań myśleć o sobie, a zacznij myśleć o drugim człowieku… bezinteresownie! I dodaje: „odpłatę otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”. Czy to zapewnienie nam nie wystarcza? Słuchamy i wierzymy ludziom, a nie potrafimy uwierzyć i zaufać samemu Bogu, który jest o wiele bardziej godny wszelkiego zaufania i wiary, niż wszyscy ludzie razem wzięci…? Jeżeli tak, to czas chyba przemyśleć swój stosunek, zarówno do Jezusa jako mojego osobistego Zbawiciela, jak i do Kościoła, gdyż Chrystusa oraz Kościoła nie da się rozdzielić.