Oczekiwanie i pragnienia wyryte w spojrzeniu

Piotr i Jan - uzdrowienie chromegoDzisiejsza liturgia słowa: Dz 3,1-10; Łk 24,13-35

Czynnikiem spajającym dzisiejsze pierwsze czytanie zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich z Ewangelią jest czyn. Jezus dokonuje czynu: zajął miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i go i rozdawał. Po tym poznali dwaj uczniowie, że całą drogę do Emaus spędzili w towarzystwie Jezusa Zmartwychwstałego – Boga żyjącego. Dzieje mówią natomiast o czynie jaki dokonał Piotr Apostoł – uzdrowił chromego od urodzenia: "Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go".

Te dwa – zdawałoby się różne czyny – są tak naprawdę w swej istocie tym samym. Mają bowiem to samo źródło i ten sam cel. Oba gesty płyną z miłości Boga do człowieka wyrażoną tutaj przez Jezusa i św. Piotra. Ich celem jest, by wszyscy poznali Jezusa i uwierzyli w Niego, w to, że On naprawdę żyje (św. Piotr wychodzi od tego cudu i rozpoczyna swoją mowę o Chrystusie żyjącym). Warto zwrócić uwagę na to, że tak jak przy posiłku z uczniami (myślę, że śmiało można to stwierdzić) oczy obu były utkwione w Chrystusie, który łamał dla nich chleb, tak i Piotr domagał się od chromego: "Spójrz na nas!". To spojrzenie ma swój specyficzny charakter. Zarówno uczniowie nie spodziewali się, że widzą przed sobą Mistrza, podobnie i chromy nie miał bladego pojęcia, że przed nim stoją dwaj Apostołowie, niosący mu w imię Jezusa zdrowie. Jest to spojrzenie wyczekujące, które wyraża pragnienie, a które zostaje zrealizowane jednak nie w taki sposób jak na początku dana osoba sobie to wyobrażała. Realizacja pragnienia przebiega zgodnie z Bożym zamysłem, obdarowanie dokonuje się w pełnej obfitości, która jest skutkiem zmartwychwstania. Tą pełnią nie jest zdrowie fizyczne, czy zaspokojenie głodu, lecz poznanie Chrystusa.

Jest to też konkretna lekcja dla nas, żyjących dwa tysiące lat później. Aby nasze czyny także miały to samo źródło i ten sam cel, by wypływały z miłości Bożej do każdego człowieka, i zmierzały do poznania Chrystusa jako Zbawiciela. Tylko takie ukierunkowanie jest w stanie zaspokajać pragnienia i oczekiwania, jakie wyrażają oczy, słowa i gesty, a czasem milczenie tych, których spotykamy, tych, którzy potrzebują zbawienia.