Poznanie daje życie wieczne

Mojżesz i krzew gorejącyDzisiejsza liturgia słowa: Wj 3,1-6.9-12; Mt 11,25-27

Oto stajemy się świadkami jak Mojżesz poznaje Boga, Tego który się objawia, a który jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Tyle wystarczy by Mojżesz wiedział z Kim ma do czynienia i co ma robić. Zakrywa twarz z lęku przed śmiercią, która jest konsekwencją spoglądania na Boga przez człowieka. Na rozkaz Pana zdejmuje sandały, to znaczy przyjmuje postawę sługi, który stoi przed swoim Panem boso, w pokorze i uniżeniu, na ziemi która należy do Pana. Jutro usłyszymy jak ten proces poznawania Jahwe pójdzie o krok dalej, gdy usłyszymy wielkie i mające ogromne znaczenie imię Jego.

Właśnie Mojżesz jest tym prostaczkiem, któremu zostało objawione to, co ukryte przed mądrymi i roztropnymi. Apostołowie i my wszyscy dzięki nim jesteśmy prostaczkami, którym została objawiona prawda o zbawieniu, o życiu wiecznym. Słowa Chrystusa: „Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” nie tylko są obrazem relacji w Trójcy Świętej. Pokazują pewną fundamentalną prawdę. Syn poprzez Wcielenie i całe dzieło odkupienia objawia nam Ojca. Dzięki temu nie musimy już zakrywać twarzy ze strachu przed Bogiem, patrząc na Syna spoglądamy na Ojca. Oto jedyne i niezastępowalne pośrednictwo Jezusa Chrystusa. Przyszedł na świat po to byśmy mogli wejść w zażyłą relację z Ojcem, do którego możemy wołać Abba. Ale to nie wszystko. W swojej modlitwie arcykapłańskiej Chrystus wypowie słowa: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3).

Chodzi o to właśnie, że przez Chrystusa nie tylko otrzymujemy przystęp do Ojca, ale także Go poznajemy, co staje się dla nas gwarantem życia wiecznego. I w błędzie jest każdy, kto myśli, że chodzi tu o życie wieczne, które rozpocznie się w momencie przejścia przez bramy śmierci. Joseph Ratzinger tak to opisuje: „Życie wieczne jest samym życiem, życiem prawdziwym, które jest możliwe także w czasie, i którego nie narusza już następująca potem śmierć fizyczna. Dlatego istotną rzeczą jest już teraz rozpocząć to życie, prawdziwe życie, którego nic i nikt już nie zdoła zniszczyć” (Jezus z Nazaretu, cz. II, s. 96). A zatem znajdujemy to życie przez poznanie rozumiane na sposób Starego Testamentu, czyli przez stanie się jedno z poznawanym. Mamy tu do czynienia z formułą wiary – konkluduje papież – gdzie istotną kwestią jest decyzja, aby stać się chrześcijaninem, czyli tym, który przez wiarę poznaje. Chodzi więc o wiarę w Boga, o wiarę w to, że On istnieje, jeden jedyny Bóg prawdziwy, że On po prostu JEST. „Bóg ten jednak staje się dostępny dla człowieka w Jego Posłańcu, Jezusie Chrystusie. W spotkaniu z Nim realizuje się to poznanie Boga, które owocuje wspólnotą, a tym samym – życiem” (tamże, s. 97).