Pustynia (Mt 4,1-11) – Cz. 1: Miejsce mojego wygnania

pustynia-wygnanie

Często mówi się przy okazji wielkopostnych rekolekcji, dni skupienia albo ćwiczeń duchowych, że Wielki Post jest czasem wyjścia na pustynię, na wzór Jezusa, którego Duch (dosłownie) wypędził, wygnał w jej bezlitosny bezkres „aby był kuszony” (Mt 4,1).

W świecie semickim pustynia była przestrzenią życia samego diabła, który „błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku” (Łk 11,24). Księga Kapłańska mówi o Dniu Przebłagania/Pojednania (Jom Kippur), w czasie którego Aaron „weźmie dwa kozły i postawi je przed Panem, przed wejściem do Namiotu Spotkania. Następnie Aaron rzuci losy o dwa kozły, jeden los dla Pana, drugi dla Azazela*. Potem Aaron przyprowadzi kozła, wylosowanego dla Pana, i złoży go na ofiarę przebłagalną. Kozła wylosowanego dla Azazela postawi żywego przed Panem, aby dokonać na nim przebłagania, a potem wypędzić go dla Azazela na pustynię. Aaron położy obie ręce na głowę żywego kozła, wyzna nad nim wszystkie winy Izraelitów, wszystkie ich przestępstwa dotyczące wszelkich ich grzechów, włoży je na głowę kozła i każe człowiekowi do tego przeznaczonemu wypędzić go na pustynię. W ten sposób kozioł zabierze z sobą wszystkie winy do ziemi bezpłodnej” (Kpł 16,7-10.21-22a).

Po to m.in. Jezus został wygnany na pustynię, aby zmierzyć się ze starotestamentalnym Azazelem, dla którego nie ma już miejsca w nowotestamentalnym orędziu o zbawieniu. Nadszedł czas, by skończyć z wypędzaniem kozła na pustynię, by zamknąć tę świętą tradycję Jom Kippur, ponieważ nadchodzi jedyny, prawdziwy i wieczyście skuteczny Dzień Przebłagania i Pojednania, w którym złożony zostanie na ofiarę jedyny Baranek zdolny wziąć na siebie cały grzech ludzkości. Kościół dostrzega to powiązanie i wyraża je połączniem Wielkiego Postu (pamiątki czterdziestodniowego postu Jezusa) z wydarzeniami Triduum Paschalnego niejako ukazując, że przebywanie Jezusa na pustyni jest nie tylko przygotowaniem do publicznej działalności, lecz przede wszystkim do wypełnienia na drzewie krzyża zbawczego dzieła Przebłagania i Pojednania.

Podobnie i dla mnie pustynia może być miejscem Bożego wygnania, w którym towarzyszy mi Duch Święty albo diabelskiego przekleństwa, gdzie towarzyszem jest mi Azazel. Tylko Duch Święty jest w stanie wygnać mnie na pustynię w taki sam sposób, w jaki uczynił to z Jezusem. Jednak to Boże wygnanie, nie ma w sobie nic z przymusu. Jest ono zawsze dobrowolne, związane z wolną, niczym nieskrępowaną decyzją człowieka. Wygnaniem staje się dlatego, ponieważ, jeśli już człowiek wejdzie na drogę pustyni, zawsze skutkuje to wyrwaniem, wyrzuceniem, wygnaniem z dotychczasowego sposobu życia.

Pozwolić Duchowi wyprowadzić siebie na pustynię, to pozwolić Mu na zrobienie zamętu w moim dotychczasowym życiu, pozwolić by wdarł się do wnętrza mojego zamku warownego i wiał w nim, gdzie chce i bym szum Jego słyszał lecz nigdy nie dowiedział się skąd przyszedł i dokąd podąża (por. J 3,8).

Ale nie tylko to. Wyjście na pustynię oznacza wejście w przestrzeń kuszenia przez diabła, które jest szczególną, nieuniknioną konsekwencją podjęcia trudu pustyni, czego świadkami są (prócz Jezusa) liczni – na przestrzeni wieków – synowie i córki Kościoła, którzy podjęli i nadal podejmują życie pustelnicze. To wejście w przestrzeń samotności, przez którą przeprowadza Duch, i w której zmagam się sam ze sobą, w czym przeszkadza diabeł.

A zatem pustynia to nie tylko miejsce mojego wygnania, to również miejsce mojego wyrzeczenia. Ale o tym za tydzień.

 

* Azazel to prawdopodobnie demon pustyni.