Pustynia (Mt 4,1-11) – Cz. 2: Miejsce mojego wyrzeczenia

Pustynia

A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód” (w. 2).

Owo czterdzieści dni i tyleż samo nocy wyraża nie tylko określony, skończony, zamknięty odcinek czasu, w którym Jezus pościł. W samej Biblii liczba ta przewija się wielokrotnie: przez czterdzieści dni na ziemię spadały wody potopu (Rdz 7,17); czterdzieści lat Naród Wybrany wędrował przez pustynię (Lb 14,28-35); czterdzieści dni Mojżesz spędził na Górze Synaj (Wj 24,18), tyleż samo trwało urąganie Izraelowi przez Goliata w oczekiwaniu na bitwę (1 Sm 17,16) oraz wędrówka Eliasza przez pustynię o chlebie i wodzie (1 Krl 19,8); czterdzieści dni mieli mieszkańcy Niniwy na nawrócenie (Jon 3,4), przez 40 dni Jezus ukazywał się swoim uczniom po zmartwychwstaniu (Dz 1,3). Oznacza ona jakiś długi, nie do końca określony czas, którego ramy zna tylko Bóg. I jak można wywnioskować z powyższego zestawienia, czas ten poprzedza ważne wydarzenia, np. wejście do Ziemi Obiecanej, spotkanie Eliasza z Bogiem na Górze Horeb, nawrócenie Niniwitów czy wniebowstąpienie Jezusa.

Podobnie jest w momencie kiedy po wypędzeniu przez Ducha na pustynię Jezus pości przez czterdzieści dni i nocy. Post ten nie tylko przygotowuje do pełnienia zbawczej misji wobec świata, lecz także jest przygotowaniem do podjęcia ze złym duchem sporu o właściwy porządek świata o właściwą hierarchię wartości, sporu – dodajmy – zwycięskiego, acz jeszcze nie zakończonego. Jezus odczuwając głód, bardzo świadomie doświadcza słabości swojego ludzkiego ciała i uzbrojony tylko w siłę Ducha zostaje poddany próbie, a raczej wychodzi naprzeciw władcy tego świata, by rozpocząć z nim i jego sługami bezpardonową walkę… o człowieka. Nie bez powodu walka ta zaczyna się właśnie w takim miejscu i w takich okolicznościach. Jezus bowiem swoją skuteczność opiera na słabości ciała podtrzymywana przez siłę Bożej Miłości. „Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).

Aby prawdziwie odczuć głód (jakikolwiek), najpierw konieczny jest post (dobrowolny lub wymuszony). I ma to wymiar dużo głębszy niż zwykły głód, będący pragnieniem pożywienia się. Ten głód może wskazywać i wyjaśniać dwa typy moich potrzeb: potrzebę zaspokojenia pragnienia, albo potrzebę zaspokojenia uzależnienia (pierwsze wynika z natury, a więc z wolności, drugie jest przejawem mojej niewoli). Zatem, by to właściwie odczytać, konieczna jest pustynia, konieczny jest post, koniecznym jest głód.

Ponadto głód stawia mnie w sytuacji zagrożenia życia. Zmusza do zmian w systemie moich wartości, a z czasem może nawet stać się kamieniem probierczym mojego człowieczeństwa. To walka wśród przerażenia, samotności, lęku i obaw, wśród wątpliwości, koszmarów nocnych i tych przeżywanych na jawie, wśród duchowego opuszczenia a nawet rozpaczy i tragedii…

Wejście w pustynię oznacza wyzbycie się własnych zabezpieczeń życiowych, planów i oczekiwań. To postawienie siebie w stanie zagrożenia i niepewności, by we własnej słabości móc odczuć moc Bożej Miłości. To wejście w noc kuszenia, by walczyć w niej o prawdę Chrystusową i zniszczyć to, co nie z Boga się we mnie narodziło. Wejście w pustynię jest realizowaniem wezwania Chrystusa do zaparcia się samego siebie (Mt 16,24). To wyjście na spotkanie… (ale o tym już w najbliższą środę).