Pustynia (Mt 4,1-11) – Cz. 4: Miejsce mojego kuszenia – pożądliwość ciała

Pustynia cz. 4

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»” (w. 3n.).

Pustynia to miejsce kuszenia o czym dosadnie przekonał się sam Chrystus Pan. Diabeł w sposób podstępny starał się poddać próbie nie tylko człowieczeństwo Jezusa, lecz także Jego Bóstwo.

Św. Jan w swoim pierwszym Liście pisze o trzech pożądliwościach, w których skupia się całe zło grzechu popełnianego na świecie, zło popełniane przez człowieka w całej jego długiej historii istnienia: „wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, te trwa na wieki” (1 J 2,16n.).

Dokładnie w przestrzeni tych trzech pożądliwości kuszony był Jezus. Trzy pokusy, trzy pożądliwości. W tej części zajmiemy się pierwszą pokusą i pożądliwością. Dotyczą ciała…

Po pierwsze, zauważyć należy, że diabeł kusi Jezusa konkretnym dobrem, którym jest chleb. Pokusa ta jest zarazem odpowiedzią na pierwszą, naturalną i dobrą potrzebę, która zrodziła się w Jezusie: głód. Po drugie, sama formuła jakiej użył szatan: „jeśli jesteś…” sugeruje, rzucenie wyzwania Jezusowi, by uczynił coś, co udowodni Jego Boskie pochodzenie od Ojca. Tymczasem Jezus nie potrzebuje nikomu nic udowadniać, a już tym bardziej „władcy tego świata” (por. J 12,31), którego niebawem precz wyrzuci. Tak samo i mnie Chrystus nie potrzebuje niczego udowadniać. Czyny, których dokonuje w imię Ojca swojego świadczą o Nim (por. J 10,25). A wszystkie one motywowane są tylko jednym: miłością.

Ale to nie wszystko. Jezus odrzuca propozycję szatana jeszcze z innego powodu. Jezus Chrystus jest Słowem, które było na początku, „a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1,1nn.). Chrystus, odwieczny Logos, jest Tym jedynym Słowem wypowiedzianym przez Ojca, przez które wszystko ma istnienie. Zatem całe stworzenie jest niejako owocem Słowa – Chrystusa, a co za tym idzie, cały ustanowiony porządek naturalny. Szatan wskazując na kamień, z którego Jezus mógłby uczynić dla siebie chleb wiedział, że stałoby się to z pogwałceniem praw natury, które sam Bóg ustanowił. Kamień w końcu stanie się chlebem, który na co dzień spożywamy. Wskutek erozji rozbije się w żwir, dalej w drobny piasek, z którego w końcu stanie się ziemia. Ziemię tą, w końcu obsieje rolnik, by z ziaren mogło wyrosnąć zboże czerpiące z niej wszystkie minerały, które kiedyś, wiele milionów lat temu były zamknięte w skalnej bryle.

Lecz co z tą pożądliwością ciała, skoro sam chleb i pragnienie głodu same w sobie nie są niczym złym?

Chleb oraz głód chleba, są tu tylko symbolami tego wszystkiego, co sprawia, że ciało staje się źródłem grzechu. Chleb jest tu symbolem tego wszystkiego, co zamyka mnie w niewoli własnego ciała, i samo ciało zniewala: alkohol, narkotyki, nikotyna, seks, pornografia, Internet, TV, gry komputerowe, telefon komórkowy, prostytucja, pracoholizm, obżarstwo ale i nadmierne odchudzanie się, które przybiera formę wyniszczania własnego ciała i wiele, wiele innych przykładów można podać. Sens jednak pozostaje ten sam. Chleb, jako coś powszedniego, zwyczajnego i oczywistego został użyty tutaj jako wyraz tego wszystkiego, co nie jest powszednie, zwyczajne i oczywiste. Głód powszedni, zwyczajny i oczywisty, jest dobry. Nad każdym innym należałby się już głębiej zastanowić.