Camino znaczy Droga. O moim wędrowaniu

Camino znaczy Droga

Za trzy miesiące minie rok, odkąd wyruszyłem w podróż mojego dotychczasowego życia. Camino de Santiago stało się ważną cezurą oddzielającą niejako moje dawne życie od tego, co dzieje się po powrocie do domu. Z każdym kolejnym tygodniem przekonuję się jednak, jak ogromny wpływ wciąż ma na mnie to wydarzenie. Co rusz odkrywam w sobie nowe przestrzenie domagające się jakiejś formy zdefiniowania, czy uporządkowania, co nie jest już tak trudne i problematyczne jak było kiedyś.

Odwaga spoglądania w przeszłość, pozwala mierzyć się z teraźniejszością. Dziś, gdy napotykam na problemy, kryzysy czy nawet dramaty w swoim życiu, pomimo istnienia jakiejś... Czytaj dalej...

Walka o Camino

tydzien pierwszy

Mija tydzień odkąd wyruszyłem w moją samotną pieszą wędrówkę do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Długo się do tego przygotowywałem. Większość z tego czasu przygotowania okraszona była pewną euforią, fascynacją i zniecierpliwieniem. Odliczałem dni, wciąż pytałem: "Kiedy nastanie ten dzień?". Punktem zwrotnym był dzień, w którym zadawałem egzamin magisterski, kiedy cały stres i strach z tym związany stał się tylko wspomnieniem. Wtedy tak naprawdę odkryłem, że autentycznie boję się tych moich planów: "To jest ponad 3000 kilometrów, idę zupełnie sam, a jeśli coś mi się stanie!? Po co właściwie tam chcę iść? Czego mi brakuje, że muszę pchać się... Czytaj dalej...