Droga pośród popiołów (cz. 5) – trzeci sąd nad Jezusem

I tak po dwóch sądach wydanych na Chrystusa przez ludzkiego ducha oraz ciało, przyszedł czas, by na trybunale sędziowskim zasiadła ludzka wola owładnięta grzechem. Jest nim przemożna chęć spełniania się, wypełniania się tylko i wyłącznie mojej woli, chęć panowania rozumiana jako podporządkowywanie wszystkich pod swoje dyktando, by wypełniali wszystko, co tylko ja chcę. Jeśli drugi człowiek tak czyni, to obdarzamy go naszą dobrocią, natomiast jeśli nie, budzi to nasz gniew, nienawiść, mściwość, by zakończyć się wreszcie na zbrodni zabójstwa. Wejdźmy zatem odważnie i na ten sąd, na drogę usypaną z popiołów grzechów ludzkiej woli. Będzie to sąd radykalnie inny... Czytaj dalej...

Bóg z nami! A czy my z Bogiem?

Zewsząd napływają do nas życzenia świąteczne. Życzymy sobie dużo zdrowia, bo ono jest najważniejsze (nie prawda, nie jest!), sukcesów zawodowych i osobistych, zachwytu nad magią świąt (a przecież w magię nie wierzymy, prawda?), uśmiechu na twarzy, pieniędzy i awansów, radości, szczęścia, by to życie było jak najprostsze, lekkie i bezproblemowe, sami przecież nie wierząc w to. Zbyt dobrze wiemy, że nigdy tak nie będzie.

Życzymy sobie wiele z okazji Świąt Bożego Narodzenia, lecz w życiu ilu z nas, wydarza się niewiele albo zgoła nic, co przynależy do istoty tych wyjątkowych dni? Już kilka razy słyszałem, że Święta dziś,... Czytaj dalej...

Bóg przychodzi wtedy, kiedy tego nie chcemy

Spotkanie Boga z AbrahamemMimo, że od niedzieli minęło już trochę czasu, to jednak wciąż rozbrzmiewa we mnie liturgia słowa oraz kazanie wygłoszone przez młodego kapłana, misjonarza pracującego na Ukrainie, a którego parafia liczy zaledwie 150 osób. W drodze powrotnej postanowiłem opisać swoje spostrzeżenia, ponieważ - zresztą jak zawsze - Słowo Boże okazuje się niezwykle bogate w symbolikę, której niektóre elementy spróbuję w tym rozważaniu przedstawić.​

Mamy przed sobą Abrahama, który kolejny raz dowiedzie, że słusznie jest nazywany przez nas ojcem wiary. Jego postawa wobec nawiedzającego go Boga w postaci trzech osób, staje się syntezą problemu jaki spotykamy w Ewangelii, a który wyjaśnia Chrystus. Jednak od początku. Bardzo... Czytaj dalej...

Camino to walka z samym sobą

walka z samym sobą

Bardzo ważne miejsce na drodze do Santiago de Compostela, na każdej drodze, którą pokonuje się pieszo, a także na tej życiowej wędrówce zajmuje walka (chyba w każdym znaczeniu tego słowa). Ma ona potrójny wymiar: walka z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Chciałbym skupić się na pierwszej z nich.

110 dni marszu to, czas przepełniony ogromem przeżyć, którym towarzyszył cały wachlarz emocji i uczuć. Były dni, w których marsz sprawiał ogromną radość i nie było nawet mowy o jakimkolwiek zmęczeniu, zdawało mi się wręcz, że frunę tuż nad ziemią. Był czas totalnej posuchy i obojętności. Szedłem... Czytaj dalej...

Wolność od ludzi – wolność samotności

Wolność od ludzi

Chyba najtrudniejsza z wolności z jaką przyszło mi się mierzyć przez całą moją wędrówkę, także wtedy, gdy wszedłem na zatłoczony szlak francuski w Hiszpanii. Wolność od ludzi ściśle związana jest z przeżywaniem samotności. To właśnie ona była tą rzeczywistością, która stanowiła dla mnie wyzwanie zanim jeszcze wyruszyłem na szlak. Budziła obawy, strach czasem przerażenie. Co gorsza… była czymś nieuniknionym.

Nie jest łatwo pewnego dnia założyć plecak i wyjść ze świata pełnego ludzi, z otoczenia rodziny i przyjaciół, znajomych i tylu obcych, ze społeczności w której się żyło, z którą się identyfikowało na pustynię samotności, miejsca, które pozwala uciec,... Czytaj dalej...