Wolność od czasu i przestrzeni

Wolność od czasu i przestrzeni

Jeden z moich znajomych, Łukasz z Gdzie Indziej, który tak ja (a może ja, tak jak on?) w zeszłym roku szedł z rodzinnego domu do Santiago de Compostela w Hiszpanii, napisał swego czasu w jednej z relacji na Facebooku, że odległości nie mierzy już kilometrami lecz dniami. Zachwyciłem się tym i sam zapragnąłem, gnany jakimś średniowiecznym duchem romantyzmu, przeżyć taką właśnie wolność od… przestrzeni.

Mimo iż moje przygotowania do wymarszu były już wtedy na finiszu, wszelkie możliwe decyzje zostały podjęte, to wciąż szukałem na zewnątrz inspiracji czytając relacje tych, którzy już idą lub kiedyś na... Czytaj dalej...

Camino znaczy Droga. O moim wędrowaniu

Camino znaczy Droga

Za trzy miesiące minie rok, odkąd wyruszyłem w podróż mojego dotychczasowego życia. Camino de Santiago stało się ważną cezurą oddzielającą niejako moje dawne życie od tego, co dzieje się po powrocie do domu. Z każdym kolejnym tygodniem przekonuję się jednak, jak ogromny wpływ wciąż ma na mnie to wydarzenie. Co rusz odkrywam w sobie nowe przestrzenie domagające się jakiejś formy zdefiniowania, czy uporządkowania, co nie jest już tak trudne i problematyczne jak było kiedyś.

Odwaga spoglądania w przeszłość, pozwala mierzyć się z teraźniejszością. Dziś, gdy napotykam na problemy, kryzysy czy nawet dramaty w swoim życiu, pomimo istnienia jakiejś... Czytaj dalej...

Upominać z miłością i tylko z miłością

Upominanie

Każdy chyba się ze mną zgodzi, że miłość to najpiękniejsza sprawa na ziemi jaka tylko może człowieka spotkać. Nie pieniądze, nie sława, ni sukcesy. Wszystko to bez miłości jest niczym, jest marnością i gonieniem za wiatrem. Bez przeżywania prawdziwej miłości każdy człowiek w głębi serca będzie zawsze nieszczęśliwy, a samotność stanie się więzieniem – wydawałoby się – bez wyjścia. Nie trzeba być wielkim filozofem, czy wybitnym obserwatorem (choć obecnie nie jest to tak oczywiste), aby dostrzec, że polega ona m.in. na umiejętności dawana ale także i brania tego, co jest mi dane w darze. I bynajmniej nie jest to takie... Czytaj dalej...

Być dzieckiem czy psem…?

Być psem czy dzieckiem

Ilu z nas jest jak ta kananejska kobieta z dzisiejszej Ewangelii? Wiedziemy życie psa: zjeść, spać, kopulować, zero odpowiedzialności i zobowiązań. A nawet jeśli na co dzień prowadzimy się całkiem przyzwoicie, to w kwestii wiary oraz wierności Bogu i Kościołowi łatwo potrafimy zrezygnować, by odnieść jakieś przyziemne, doczesne korzyści. Jak Kananejczycy zamiast składać ofiarę Bogu prawdziwemu uprawiamy kult zwierząt. Owszem, jest tak, że to rany zadane nam przez członków i sługi Kościoła oddalają nas od Niego i od Boga. Jednak dziś świat, który nas otacza domaga się tego od nas, i jakże często się temu poddajemy. Powrót do... Czytaj dalej...

Grzech rozbić o Krzyż

ukrzyżowanieNajgorszą wiadomością dla człowieka była, jest i zawsze będzie ta, że jest grzeszny... To prawda, którą najtrudniej w sobie dziś zaakceptować, najtrudniej jest powiedzieć: "tak, jestem grzesznikiem", czy "tak, to ja dopuściłem się tego zła". Chyba nikt z nas nie ma problemu z zaakceptowaniem dobra, które uczynił. Problemem jest grzeszna przeszłość, która jest niewygodna dla naszego sumienia, i wobec której Ewangelia woła o nawrócenie, przebaczenie i pokutę. Łatwiej jest nam wyprzeć się dotychczasowo akceptowanych i wypełnianych zasad moralnych tylko po to, by osiągnąć święty spokój, niźli stanąć w prawdzie przed Bogiem i samym sobą nazywając grzech po imieniu. Człowiek, który nie potrafi zaakceptować tego wymiaru historii własnego życia, nie potrafi tak naprawdę przebaczyć.... Czytaj dalej...