Camino znaczy Droga. O moim wędrowaniu

Camino znaczy Droga

Za trzy miesiące minie rok, odkąd wyruszyłem w podróż mojego dotychczasowego życia. Camino de Santiago stało się ważną cezurą oddzielającą niejako moje dawne życie od tego, co dzieje się po powrocie do domu. Z każdym kolejnym tygodniem przekonuję się jednak, jak ogromny wpływ wciąż ma na mnie to wydarzenie. Co rusz odkrywam w sobie nowe przestrzenie domagające się jakiejś formy zdefiniowania, czy uporządkowania, co nie jest już tak trudne i problematyczne jak było kiedyś.

Odwaga spoglądania w przeszłość, pozwala mierzyć się z teraźniejszością. Dziś, gdy napotykam na problemy, kryzysy czy nawet dramaty w swoim życiu, pomimo istnienia jakiejś... Czytaj dalej...

Nie szemrajcie… On jest!

nie szemrajcie

Tym, co zwróciło moją uwagę w dzisiejszej Liturgii Słowa, jest fakt, że pomimo nierówności społecznych nie tylko w śmierci, której podlegamy, wszyscy ludzie są sobie równi, ale także w grzechu, którego konsekwencją jest/może być śmierć duchowa. Zresztą św. Paweł w Liście do Rzymian stwierdza to wyraźnie: „wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (3,23). Ten, który JEST, „naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie jest Mu miły ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10,34n.). My jednak lubimy mieć wzgląd na osoby, co zazwyczaj kończy się niesprawiedliwym traktowaniem bliźniego. Jednak szczególnie jedna osoba jest... Czytaj dalej...

Spokojnie, w tej łodzi jest Piotr

Nie milkną komentarze po zakończonym w ostatnią niedzielę Synodzie biskupów. Komentarze różne, jedne solidnie podsumowują pracę ojców synodalnych inne nie zostawiają na nim suchej nitki, a jeszcze inne w zasadzie do ogólnej dyskusji nic nie wnoszą, prócz narzekania i pomstowania, a to na biskupów, a to na Papieża, a to w końcu na Kościół. To narzekanie ma różne podłoże. Faktem jednak jest, że wśród ogromnej rzeszy wiernych Synod ten i sposób w jaki przestawiały go media ale także sposób prowadzenia publicznej dyskusji niektórych wysoko postawionych hierarchów, budził ogromny niepokój (także we mnie) o przyszłość Kościoła, a u... Czytaj dalej...

Walka z grzechem aż do przelewu krwi…

Róże św. FranciszkaDzisiejsza liturgia słowa: Jr 38,4-6.8-10; Hbr 12,1-4; Łk 12,49-53

Moc i stanowczość Słowa Bożego dzisiejszej niedzieli nikomu z nas nie powinno dawać świętego spokoju. Mamy przed oczyma proroka Jeremiasza, męża Bożego całkowicie ufającego Opatrzności, który przechodzi przez prześladowanie zwycięsko. Bóg nie pozwala, by Jego wiernemu słudze stało się cokolwiek złego i tak jak przez zawiść ludzką został on wrzucony do cysterny na pewną śmierć, tak też przez ludzi Bóg wyciąga go z niebezpieczeństwa. Dokładnie tak. Normalną, codzienną drogą, którą działa Bóg w świecie, w naszym życiu, jest drugi człowiek. Tak samo i my, gdy czynimy dobro, to działa przez nas sam Bóg.

Czytaj dalej...

Bez miłości nie ma wiary – jest tylko strach

konfesionałDzisiejsza liturgia słowa: 2 Sm 12,1.7-10.13; Ga 2,16.19-21; Łk 7,36-8,3

Słowo Boże z ogromną stanowczością stawia nam pytanie (dla niektórych może to być wyrzut): czy kocham Boga? Jezus mówi o miłości płynącej z przebaczenia: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. (…) Komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Dawid, wiedziony pożądaniem, misternie zaplanował zbrodnię, by posiąść kobietę. Gdy jego grzech wyszedł na jaw, gdy go poznał, wyznał swoją winę przed wysłannikiem Boga i otrzymał przebaczenie. Dość suchy przekaz tego wydarzenia nie oddaje tego, ale dalsza lektura Drugiej Księgi Samuela pokazuje, że nawrócenie Dawida było szczere i autentyczne, że bardzo ukochał Boga. A my? Ilekroć przychodzimy... Czytaj dalej...