Życie bez zabezpieczeń

pustyniaLubimy czuć się bezpiecznie, lubimy mieć poczucie bezpieczeństwa. To dlatego otaczamy się tyloma rzeczami, które mają nam owo bezpieczeństwo zapewnić: ubezpieczenie, oszczędności, bezpieczny samochód, unikanie konfliktów (często przez nieuzasadnioną uległość), a bywa że czasem poczucie bezpieczeństwa daje nam w takich sytuacjach atak. Podejmujemy także duchowe środki bezpieczeństwa, które sprawią, że umilknie sumienie ze swoimi wyrzutami. Odsuwamy się od Boga i Kościoła, lub – co gorsze – wybiórczo traktujemy Słowo Boże, i wybieramy sobie tylko to, co nam w tej chwili odpowiada. Na nic jednak zda się to wszystko, cały ten wysiłek. Jeżeli w tym zewnętrznym zabezpieczaniu się nie ma Boga, oraz w tym wewnętrznym Go odrzucam, to w końcu runie domek z kart, i będzie zdziwienie, ból i łzy… To dlatego psalmista woła z pełną stanowczością:

"Jeżeli Pan domu nie zbuduje, 
na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. 
Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, 
strażnik czuwa daremnie. 
Daremnym jest dla was 
wstawać przed świtem, 
wysiadywać do późna – 
dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; 
tyle daje On i we śnie tym, których miłuje"
.

Ps 127,1n.

Tymczasem Wielki Post, to czas, w którym wezwani jesteśmy, by wyjść na pustynię. Tylko tam, w skupieniu i ciszy jesteśmy w stanie na nowo usłyszeć głos sumienia, głos Boga. Zatem pustynia – Wielki Post, to czas świadomego porzucania zabezpieczeń, które mają nam zapewnić wewnętrzny (a w konsekwencji zewnętrzny) święty spokój. Bo pustynia to miejsce, które brutalnie odziera człowieka z wszelkiej sztucznie nadmuchanej godności, czci i szacunku, pozbawia go bezpieczeństwa i pobudza do walki o życie, wyrywa z serca nadzieję pokładaną we włanych siłach i zmusza do spojrzenia w głąb najstraszniejszych i najbardziej tajemniczych zakamarków własnego serca, poniża go – nadając mu właściwe miesjce i odwraca wzrok ku Temu, do którego ów tron serca należy, i który jako jedyny może pomóc.

Dlaczego jest to tak ważne, by każdy z nas podjął drogę (dokładnie tak, pustynia to nie tylko bezdroża, są tam również drogi, którymi może prowadzić tylko Bóg) pustyni? Bo Bóg nie znosi kompromisów. Bo miłość nie znosi kompromisów. Albo oddaje się cała, albo w ogóle jej nie ma. Bóg umiłował Cię tak wielką miłością, że oddał się w Twoje ręce cały… aż na krzyż. A Ty? Jaka jest Twoja odpowiedź? Pełna zabezpieczeń i bocznych furtek bezpieczeństwa? Może czas, porzucić kompromisy i oddać się całym w Jego kochające i miłosierne dłonie? Tak, to wymaga wejścia na krzyż, ale tylko z niego widać świt zmartwychwstania. Potrafisz, wyjść na pustynię, porzucić zabezpieczenia i kompromisy i rzucić się w ramiona kochającego Ojca?

„Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3).